Strzelanie focha
Mój były przyjaciel, facet, w którym byłem zakochany zwykł onegdaj mówić, że często strzelam fochy. Ma rację, strzelam fochy. Tylko co to właściwie znaczy? Czy to, że mam w zwyczaju szybko wpadać w gniew, koncentruję się na drobiazgach i wyobrażam sobie krzywdy, jakie inni potencjalnie mi wyrządzają?
Cokolwiek to nie znaczy, strzelam fochy.
Gdy idę ze swoim facetem na imprezę, to oczekuję od niego troski i obecności w czasie tej imprezy. Zawsze oczekuję troski. Oczekuję również uwagi. Gdy ich nie otrzymuję, strzelam focha.
Kolejną moją cechą jest to, że im więcej fochów strzelam odnośnie danej osoby, tym bardziej komplikują się relacje między nami. Stają się napięte, a w końcu przeradzają się w coś na kształt niemal walki, walki o przetrwanie. Nic fajnego.
Kończy się to tak, że się rozchodzimy, paląc za sobą mosty.
Tylko czy to wina moich fochów, czy braku zaangażowania partnera?