Strzelanie focha

Mój były przyjaciel, facet, w którym byłem zakochany zwykł onegdaj mówić, że często strzelam fochy. Ma rację, strzelam fochy. Tylko co to właściwie znaczy? Czy to, że mam w zwyczaju szybko wpadać w gniew, koncentruję się na drobiazgach i wyobrażam sobie krzywdy, jakie inni potencjalnie mi wyrządzają?
Cokolwiek to nie znaczy, strzelam fochy.
Gdy idę ze swoim facetem na imprezę, to oczekuję od niego troski i obecności w czasie tej imprezy. Zawsze oczekuję troski. Oczekuję również uwagi. Gdy ich nie otrzymuję, strzelam focha.
Kolejną moją cechą jest to, że im więcej fochów strzelam odnośnie danej osoby, tym bardziej komplikują się relacje między nami. Stają się napięte, a w końcu przeradzają się w coś na kształt niemal walki, walki o przetrwanie. Nic fajnego.
Kończy się to tak, że się rozchodzimy, paląc za sobą mosty.
Tylko czy to wina moich fochów, czy braku zaangażowania partnera?

Komentarze

There is an idea of my true self

Zastanawiałem się dzisiejszej nocy nad istotą mojego życia. Zbyt wiele kaw sprawiło, że pomimo ogromnego zmęczenia nie byłem w stanie zasnąć, a szalone myśli pchały się do głowy.
Co sprawia, że jestem, czy może raczej czuję się, złym człowiekiem?
Myślałem bardzo długo, i jedyny wniosek, do jakiego doszedłem, przedstawia się następująco- otóż powodem mojego zła jest poczucie, że mogę stawiać się ponad standardami etycznymi. Uważam, że nie dotyczą mnie żadne reguły, że kategorie dobra i zła nie znajdują w moim przypadku zastosowania, jako ja wszystko wiem lepiej i ja sam najlepiej potrafię ocenić swoje postępowanie.
I nawet, gdy dojdę do wniosku, że moje zachowanie jest naganne etycznie, zaraz dodaję sobie w myślach- panuję nad sytuacją, moje postępowanie jest jak najbardziej usprawiedliwione.
To by było na tyle odnośnie mojego moralnego zepsucia.

Komentarze